|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Tagi
Sławomir Dębowski
|
wtorek, 09 sierpnia 2011
Ostatni tydzień przyniósł bardzo silne spadki na rynkach akcji w USA. Z technicznego punktu widzenia była to reakcja na wybicie w dół z kilkumiesięcznej formacji głowy z ramionami. Zasięg spadków wynikający z tej formacji to pułap 1170pkt. Został on już przekroczony o 60 punktów. W dniu 8-go sierpnia indeks S&P500 zanotował wielomiesięczne minimum na poziomie zaledwie 1119pkt. Przekroczone zostało również bardzo ważne wsparcie w rejonie szczytu z 2010 roku na poziomie 1150pkt. Na tygodniowym wykresie Ichimoku pojawił się sygnał sprzedaży. Chmura hossy została przebita. Taka sytuacja zdarzyła się pierwszy raz od stycznia 2008 roku. Rynek wkroczył w dłuższy okres spadków. Najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że wkraczamy w kolejną odsłonę ponad 10-letniej bessy, której celem będzie pogłębienia dna z 2009 roku (667pkt.). Ratunkiem dla byków jest wybronienie rynku w rejonie dna z lipca 2010 roku na poziomie 1011pkt. Mam tu na myśli scenariusz alternatywny, jednak szanse jego realizacji oceniam jedynie na 20%.
Sytuacja w średnim terminie W połowie czerwca z poziomu 1259pkt. rozpoczęło się summer rally. Uległo ono szybkiemu zakończeniu na sesji w dniu 7-go lipca na poziomie 1357pkt. Ten moment jest w mojej ocenie punktem zwrotnym na rynku gdyż wcześniej z majowego szczytu rynek spadał w ramach jedynie spadkowej trójki. Pierwsza faza spadków miała niewielki zasięg. Indeks stracił 4.5% spadając do dna na poziomie 1296pkt. Potem doszło do odbicia. W dniu 21-go lipca osiągnięte zostało lokalne maksimum na poziomie 1347pkt. Potem rozpoczęły się spadki, które z każdym dniem się rozpędzały. Pierwszym niepokojącym sygnałem było przełamanie wsparcia w rejonie 1296pkt. Stało się to w trakcie 3 sesji pomiędzy 28 lipca i 1-go sierpnia. Na sesji w dniu 3-go sierpnia indeks osiągnął minimum na poziomie 1234pkt. Pogłębione zostało dno z marca (1249pkt.) i czerwca (1258pkt.) zamknięcie wypadło na poziomie 1260pkt. Na dziennym wykresie świecowym pojawił się młot a z poziomu 1347pkt. widoczna była spadkowa piątka. Powstały warunki do odbicia. Niestety na kolejnej sesji niedźwiedzie pokazały swoją ogromną przewagę sprowadzając indeks do poziomu 1200pkt. Indeks stracił 4.8%. Nastąpiło wybicie w dół z kilkumiesięcznej formacji głowy z ramionami oraz przekroczony został szczyt sprzed kilkunastu miesięcy z z kwietnia 2010 roku (1220pkt.). Otwarta została droga do spadków w rejon 1170pkt. (zasięg wynikający z formacji RGR) oraz do wsparcia w rejonie 1150pkt. który wyznacza szczyt z lutego 2010 roku. Niestety sesja z 8-go sierpnia w trakcie której indeks stracił 6.66% spadając do poziomu 1119pkt. wskazuje, że docelowym zasięgiem spadków z tegorocznego szczytu to rejon nawet 1011-1050pkt. Dynamika spadków jest ogromna i pokazuje, że w wieloletniej perspektywie czasu dominującą stroną na rynku jest podaż. Wielomiesięczne zdobycze byków zostały wykasowane w zaledwie kilka sesji. Zemściła się strategia zbyt szybkiej i płytkiej korekty z 2010 roku gdy dominowało fundamentalne przekonanie, że polityka FED polegająca na wpompowaniu w gospodarkę a właściwie w system finansowy (bo skorzystały na tym głównie instytucje finansowe) ogromnych środków pieniężnych może wyciągnąć Stany Zjednoczone z kryzysu. Spadki z lipcowego szczytu rozwinęły się na razie w spadkową trojkę o zasięgu 17.5%. Gdyby indeks spadł w rejon 1011-1050pkt. to zasięg spadków wyniesie 23-26%. Warto przypomnieć, że pierwsza faza spadków (5-falowa struktura) z październikowego szczytu z 2007 roku (1576pkt.) do marcowego dna (1257pkt.) trwała pięć miesięcy i miała zasięg 20%. Wielu ekonomistów mówi o kryzysie z lat 2008-2009, co z technicznego punktu widzenia jest nieporozumieniem, gdyż rynek wkroczył w bessę już na jesieni 2007 roku dyskontując wejście gospodarki USA w kolejną fazę recesji. Różnica pomiędzy obecną sytuacją a tą z 2007 roku polega na tym, że wtedy niewielu wierzyło w spadki indeksu S&P500 w rejon dna z 2002 roku. Po 5-letnim okresie wzrostu napędzonym przez FED oraz optymistyczne oceny najważniejszych agencji ratingowych na rynku panował ogromny optymizm. Obecnie po zaledwie 2 latach wzrostów wielu inwestorów pamięta bolesne spadki i łatwiej do wyobraźni przebija się możliwość przetestowania i pogłębienia dna z marca 2009 roku. Na wykresie poniżej (wykres 1) przedstawiliśmy sytuację w długim kilkuletnim terminie. Z długoterminowego dna z marca 2009 roku (666.8pkt.) widoczna jest duża trójfalowa struktura (A-B-C). Fala A trwała 13.7 miesięcy i miała zasięg 83% (odbicie z dużego niedowartościowania). Fala C miała zasięg 36% i trwała 12.2 miesiąca (stanowiła 89% czasu trwania fali A). Kluczowe długoterminowe wsparcie w postaci szczytu fali (A) zostało przełamane. To może oznaczać, że duża korekcyjna trójka w długoterminowej bessie uległa zakończeniu i w perspektywie kilkunastu miesięcy czeka nas pogłębienie minimum z 2009 roku. Jest to scenariusz preferowany. W tym okresie powinniśmy zobaczyć dużą 5-falową strukturę. Obecnie jesteśmy dopiero w fali (1) ? jej docelowy zasięg to rejon 1011-1050pkt. (bardziej stawiałbym na górny pułap). Następnie czeka nas wielotygodniowe a może nawet i kilkumiesięczne odbicie w ramach fali (2). Nie powinna ona znieść więcej niż 38-50% spadków w ramach fali (1) i przełamać oporu w rejonie 1200pkt. Po jej zakończeniu czeka nas kolejna fala spadków. Będzie to najsilniejsza część trendu w postaci fali 3 (wykres 1). W jej trakcie na rynek będą napływać bardzo złe informacje. Powinna ona doprowadzić do spadków w rejon minimum z 2009 roku aby przygotować grunt pod falę (5) która doprowadzi do ustanowienia nowego długoterminowego minimum. W jeszcze dłuższej perspektywie oczekuję powrotu powyżej minimum z marca 2009 roku co przygotuje grunt pod kolejną kilkunastomiesięczną falę korekcyjną w długoterminowej bessie. Na wykresie zaznaczyłem również spadkową 5-falową strukturę z bessy w okresie październik 2007 - marzec 2009. Może być ona bardzo pomocna przy analizie obecnie rozwijającego się trendu. Wykres 1. Indeks S&P500 w układzie tygodniowym ? scenariusz bazowy
W scenariuszu alternatywnym (wykres 2) o wiele mniej prawdopodobnym bykom uda się wybronić wsparcie w rejonie 1011-1050pkt. Może nawet dojść do krótkotrwałego trwającego kilka tygodni zejścia poniżej dna z 2010 roku na poziomie 1011pkt. Późniejszy powrót powyżej tego ważnego dna może być interpretowany jako kilkunastomiesięczna nieregularna korekta ze szczytu z kwietnia 2010 roku. Powstaną warunki do powrotu na szczyt z maja 2011 roku (1371pkt.). Odbicie z 2009 roku przyjmie postać dużej korekcyjnej struktury (A-B-C). Szansę na realizację scenariusza alternatywnego szacuję na 20%. Wykres 2. Indeks S&P500 w układzie tygodniowym - scenariusz alternatywny Na koniec popatrzmy jak wygląda sytuacja na wskaźniku Ichimoku. Po sesji w dniu 8-go sierpnia na wykresie tygodniowym pojawił się sygnał sprzedaży. Długoterminowe wsparcie w postaci chmury hossy zostało po raz pierwszy od stycznia 2008 roku przełamane. Sytuacja jest więc bardzo poważna. Jeśli byki myślą jeszcze o przejęciu inicjatywy to muszą w perspektywie kilku miesięcy doprowadzić do powrotu powyżej chmury, która obecnie zamieniła się w bardzo silny strategiczny opór. W perspektywie najbliższych kilku tygodni chmura będzie przesuwała się w górę robiąc miejsce na techniczne odreagowanie obecnej silnej fali spadków. Wykres 3. Indeks S&P500 w układzie tygodniowym ze wskaźnikiem Ichimoku Warto spojrzeć jak wyglądała sytuacja od stycznia 2008 do maja 2009 roku. Wykres świecowy cały czas pozostawał poniżej chmury w dużej od niego odległości. Dopiero przecięcie w maju od dołu linii 26-okresowej (Kijun Sen) przez linię 9-okresową (Tenkan Sen) wygenerowało długoterminowy sygnał kupna po którym dopiero we wrześniu przebity został bardzo silny opór w postaci bardzo grubej chmury. Na wykresie dziennym który jest o wiele bardziej wrażliwy (wykres 4) wskaźnik Ichimoku wkraczał w obszar chmury, jednak wielokrotnie nie zdołał pokonać silnego oporu. W maju w trakcie silniejszej 2-miesięcznej korekty (marzec-maj 2008) doszło do krótkotrwałego przekroczenia oporu. Wykres 4. Indeks S&P500 w układzie dziennym ze wskaźnikiem Ichimoku Warto śledzić zachowanie się wskaźnika Ichimoku w skali tygodniowej i dziennej gdyż bardzo szybko możemy określić jaki panuje na rynku trend oraz określić gdzie znajdują się kluczowe wsparcia i opory.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
czwartek, 04 sierpnia 2011
Mocny frank Od wielu miesięcy frank umacnia się do wielu walut. Przedstawiliśmy wykresy głównych par walutowych (GBP/CHF, USD/CHF, EUR/CHF, JPY/CHF). Dołączyliśmy również silne waluty jak dolar australijski i korona norweska. Po długim blisko rocznym okresie względnej równowagi od kilku tygodni również i te waluty uległy osłabieniu w relacji do franka. Sądzę, że blisko 4 miesięczny trend osłabiania się wielu walut np. euro i złotego do franka jest bliski zakończenia. W sierpniu możliwe jest rozpoczęcie mocniejszej korekty. Mogłaby ona kilka tygodni. Kurs franka do złotego mógłby spaść o 30-40 groszy. Niestety patrząc na franka w dłuższej perspektywie widać, że na razie długoterminowy trend wzrostowy jest niezagrożony.
Wszystkie główne waluty tracą do franka Omówienie sytuacji na franku rozpoczniemy od przedstawienia długoterminowego wykresu indeksu franka. Wyraźnie widać, że długoterminowy trend wzrostowy rozpoczął się w 2000 roku (wykres 1). W latach 2003-2007 gdy na rynkach akcji panowała hossa mieliśmy tylko trend boczny. Od 2007 roku indeks wkroczył w kolejny bardzo silny trend wzrostowy, który w ostatnich kilku miesiącach uległ hiperbolizacji. Wykres 1. Indeks franka - wykres w układzie miesięcznym Przejdziemy obecnie do analizy sytuacji dla poszczególnych par walutowych od najsłabszych (GBP/CHF i USD/CHF) przez nieco silniejsze pary (EUR/CHF i JPY/CHF) po najsilniejsze (AUD/CHF oraz NOK/CHF). Na końcu omówimy sytuację dla CHF/PLN wraz z prognozą na krótki i średni termin. W 2007 roku na długoterminowym szczycie za funta należało zapłacić 2.50 CHF. Spadki rozpoczęły się już w lipcu 2007 roku. Na tym tle złoty wypada bardzo korzystnie gdyż osiągnął swoje maksimum względem franka aż 12 miesięcy później w lipcu 2008 roku. Funt osiągnął dno w styczniu 2009 roku. Na złotym lokalne dno wypadło w lutym, przesunięcie niewielkie o miesiąc. Korekcyjne odbicie na funcie trwało 7 miesięcy i zakończyło się już w sierpniu 2009 roku. Na złotym korekcyjne odbicie trwało znacznie dłużej bo aż do marca 2010 roku. Kolejna kilkunastomiesięczna fala spadków na funcie dotarła w sierpniu br. do poziomu zaledwie 1.2393 CHF. Od szczytu z 2007 roku funt stracił 50.3%. Wykres 2. Funt brytyjski w relacji do franka szwajcarskiego (GBP/CHF) Przejdźmy obecnie do dolara amerykańskiego. Analizować będziemy wykres dzienny od początku 2010 roku. W okresie od października 2010 do lutego 2011 zaznaczony jest trend boczny. Kolejna silna fala spadków rozpoczęła się już w lutym. Na innych parach walutowych np. na euro i na polskim złotym spadki rozpoczęły się 2 miesiące później w kwietniu. Wykres 3. Dolar USA w relacji do franka szwajcarskiego (USD/CHF)
W trakcie spadków kolejne minima stanowiły silne opory i podczas wzrostowych korekt nie dochodziło do ich przełamania. Ostatnia silna fala spadków zaczęła się w lipcu i do jej zakończenia brakuje jeszcze jednego dna (wykres 3). Wtedy pojawi się kompletna spadkowa piątka ze szczytu z lipca i możliwe będzie trwalsze i mocniejsze odbicie. Przejdźmy obecnie do wykresu euro w relacji do franka (wykres 4). Ta waluta jest trochę mocniejsza choćby poprzez porównanie czasu trwania korekty. Z kwietniowego szczytu (1.3236 CHF) kurs euro spadł do poziomu 1.08 CHF. Widoczna jest 5-falowa struktura. Fala piąta rozpoczęła się w lipcu i nie powinna być jeszcze zakończona, gdyż brakuje jeszcze jednego niewielkiego pogłębienia sierpniowego minimum w postaci podfali (5). Rano 3-go sierpnia pojawiły się zapowiedzi ze strony Centralnego Banku Szwajcarii, że będzie prowadził interwencje w celu osłabienia zbyt silnego kursu franka. Było to duże zaskoczenie dla rynku. Doprowadziło to do osłabienia franka. Kurs euro w krótkim czasie wzrósł z poziomu 1.08 do 1.1147 CHF, w ciągu dnia doszło jednak do silnego korekcyjnego cofnięcia do poziomu 1.0897 CHF (to pokazuje, że kapitał spekulacyjny wcale nie jest wystraszony zapowiedzią interwencji na rynku, takie interwencje mogą być udane tylko w krótkim terminie), zamknięcie nastąpiło po 1.1042 CHF. W krótkim terminie (kilka sesji) możliwe są dalsze wzrosty. W mojej ocenie będą one tylko korekcyjne w ramach fali (4). Krytyczny opór w postaci dna fali (3) znajduje się w rejonie 1.14 CHF. Aby doszło do spadków w ramach fali (5), nie może dojść do przekroczenia tego oporu. Zakładam, że w sierpniu możliwy jest jeszcze jeden dołek. Późniejsze przebicie od dołu dna na poziomie 1.08 USD wygeneruje sygnał do trwalszego korekcyjnego odbicia w kilkuletnim trendzie spadkowym. Wykres 4. Wspólna waluta w relacji do franka szwajcarskiego (EUR/CHF) Ponieważ spadki trwają już 4 miesiące to czas trwania odbicia można szacować na 38-50% czasu trwania spadków, co daje nam 1.6-2 miesiące odbicia. Zasięg można szacować na 38-50% spadków. Gdyby założyć dno w rejonie np. 1.06 CHF to dostalibyśmy przedział 1.16-1.19 CHF. Skłaniałbym się do niższego pułapu odbicia. W końcu problemy strefy euro wciąż są nierozwiązane a sytuacja w Szwajcarii (ostatni odczyt wskaźnika PMI jest lepszy od oczekiwań rynku). Te prognozy dla pary EUR/CHF mogą być przydatne do określenia scenariusza dla pary CHF/PLN. Wykres jena w relacji do franka (wykres 5) jest z grubsza podobny do EUR/CHF. Wykres 5. Jen w relacji do franka szwajcarskiego (JPY/CHF) Zupełnie inaczej wyglądają wykresy dla mocnych walut takich jak dolar australijski oraz korona norweska. Widać to po długich blisko rocznych fazach konsolidacji. Dopiero w okresie ostatnich kilku tygodni doszło do wybicia w dół i osłabienia względem franka. Wykres 6. Dolar australijski w relacji do franka szwajcarskiego (AUD/CHF)
Dosyć podobnie wygląda wykres korony norweskiej do franka. Z tym, że tutaj faza konsolidacji była węższa przez co wybicie w dół jest bardziej wydatne. Wykres 7. Korona norweska w relacji do franka szwajcarskiego (NOK/CHF)
Frank w relacji do złotego Na koniec przejdziemy do omówienia sytuacji na wykresie franka względem złotego. Ponieważ kurs franka jest wyrażony w złotówkach więc umocnienie franka do złotego oznacza na takim wykresie ruch w górę, odwrotnie niż na pozostałych wykresach. Z dna z 2008 roku (1.96 PLN) rozpoczęła się długoterminowa fala osłabienia złotego. W lutym 2009 roku osiągnięty został szczyt na poziomie 3.34 PLN. Potem przez 13-cie miesięcy złoty odrabiał straty schodząc w marcu 2010 roku do poziomu 2.64 PLN. Od półtora roku kurs franka znajduje się w kolejnej silnej fali wzrostowej. W dniu 3-go sierpnia ustanowiony został historyczny szczyt na poziomie 3.7460 PLN. Zapowiedź interwencji ze strony Szwajcarskiego Banku Centralnego w celu osłabienia franka spowodowała silne spadki. W ciągu kilku godzin frank spadł o 13 groszy (do 3.6121 PLN), pojawiła się spadkowa piątka. W ciągu dnia doszło do mocnego lecz korekcyjnego odbicia w rejon 3.70 PLN, zamknięcie wypadło na poziomie 3.6746 PLN. W krótkoterminowej perspektywie, do początku przyszłego tygodnia oczekuję dalszych spadków poniżej dna z 3-go sierpnia (3.6121 PLN). Na przeszkodzie do dalszej przeceny może stać bardzo silne i ważne wsparcie w rejonie 3.5450 PLN. Ponadto przedstawiona sytuacja na wykresie pary EUR/CHF wskazuje, że w dalszej perspektywie możliwe jest jeszcze umocnienie franka. Może to oznaczać pojawienie się kolejnego szczytu. Z lipcowego dna pojawił się wtedy kompletna wzrostowa piątka. Szczyt może wypaść kilka groszy wyżej (3.80-3.85 PLN). Potem oczekuję na mocniejszy ruch w dół. Analogicznie jak na wykresie EUR/CHF powinna się odbyć wielotygodniowa korekta. Zasięg spadków można byłoby szacować na 30-40 groszy. Zakładając, że szczyt wypadnie na poziomie 3.80 PLN dawałoby to zasięg korekty w przedziale 3.40-3.50 PLN. Wykres 8. Frank szwajcarski w relacji do złotego (CHF/PLN) Nawet tak duży spadek nie będzie groźny dla długoterminowego trendu wzrostowego, dla którego krytyczne wsparcie znajduje się w rejonie 3.34 PLN oraz 3.15-3.20 PLN. Przebicie tych wsparć mogłoby dopiero zakończyć ten niekorzystny trend. W dalszej perspektywie można spodziewać się kontynuacji wzrostów z dna z marca 2010 roku. Psychologiczny opór 4.00 PLN może zostać przetestowany. To zakończy najsilniejszą część trendu wzrostowego (falę 3). Następnie możemy liczyć na kolejną tym razem wielomiesięczną korektę w ramach fali 4. Po jej zakończeniu możliwy jest ponowny ruch w górę. Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
piątek, 13 maja 2011
Na początku maja ceny ropy osiągnęły tegoroczne maksimum na poziomie 114.8 dolarów za baryłkę. Potem w ciągu kilku dni ceny spadły do zaledwie 94.8 USD. W naszej ocenie jest to tylko silna korekta w długoterminowym trendzie wzrostowym. Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt ze stycznia 2010 roku (83.9 USD). W ciągu najbliższych tygodni nie powinno dojść do jego przekroczenia czy też testowania. Po zakończeniu korekty oczekujemy kolejnej wielomiesięcznej fali wzrostów. Może ona spowodować wzrost cen ropy w pobliże szczytu z 2008 roku na poziomie 147 dolarów. Na początku marca rozważaliśmy dwa scenariusze rozwoju sytuacji. W scenariuszu wzrostowym zakładaliśmy pojawienie się dużej wzrostowej struktury z targetem w rejonie 115-120 USD. Potem oczekiwaliśmy mocniejszej przeceny (wykres 1). Na początku maja nasz średnioterminowy scenariusz został zrealizowany. Po osiągnięciu maksimum na poziomie 114.8 dolarów za baryłkę, w ciągu zaledwie kilku dni ceny spadły do poziomu zaledwie 94.8 USD. Tak silna przecena po części wynika z umocnienia dolara ale i również ze spekulacyjnych działań na rynku ropy. Spójrzmy na długoterminowy wykres cen ropy. Z długoterminowego dna w rejonie 33 dolarów za baryłkę doszło do silnych wzrostów. Pierwsza fala zakończyła się w styczniu 2010 roku na poziomie 83.9 USD. Potem przez 4 miesiące trwała korekta. Pod koniec maja rozpoczęła się kolejna fala wzrostowa. Trwała ona 11 miesięcy. Na początku maja doszło do silnych spadków, powinny być one korekcyjne. Mogą one przyjąć postać korekcyjnej trójki A-B-C. Fala "A"zeszła do poziomu 94.8 USD. Potem rozpoczęła się fala "B" dotarła do pułapu 104.6 USD i pomimo dzisiejszych spadków do poziomu 95.7 USD mogła się jeszcze nie zakończyć. Potem możemy się jeszcze spodziewać fali "C", która powinna pogłębić dno fali "A" Krytyczne wsparcie wyznacza szczyt fali pierwszej (83.9 USD) ze stycznia 2010 roku. Wykres 1. Kontrakty na ropę w układzie długoterminowym To wsparcie powinno zostać obronione, w przeciwnym wypadku odbicie z długoterminowego minimum mogłoby ulec zakończeniu. Powrót powyżej dna fali "A" (94.8 USD) będzie oznaczać możliwość przetestowania tegorocznego szczytu. Korekta mogłaby się jednak zakończyć zbyt szybko, wszak ma ona korygować aż 11 miesięcy wzrostów. W związku z tym próba trwałego rozbicia tegorocznego szczytu może się nie udać i w efekcie spadkowa korekta będzie nadal trwać. Dopiero w dalszej perspektywie, za kilka miesięcy rozpocznie się kolejna fala wzrostów. Dotychczasowe fale "1" i "3" trwały odpowiednio 12 i 11 miesięcy. Ich procentowe zasięgi wyniosły 99.5% oraz 62.5%. Skoro fala trzecia jest krótsza od fali pierwszej do dostajemy ograniczenie na zasięg fali piątej. Nie powinna być ona dłuższa. Może się więc okazać, że w powyższym scenariuszu nie uda się przełamać historycznego szczytu z 2008 roku na poziomie 147 dolarów za baryłkę. Gdyby fala czwarta zakończyła się na poziomie np. 90 USD, to fala piąta zrównałaby się z falą trzecią na poziomie 146.3 USD. Nie można jednak wykluczyć scenariusza w którym fala trzecia nie uległa jeszcze zakończeniu i tegoroczny szczyt z maja stanowi dopiero podfalę pierwszą w fali trzeciej. W takim scenariuszu czekałyby nas jeszcze duże wzrosty. Fala trzecia mogłaby dotrzeć w okolice szczytu z 2008 roku, potem doszłoby do wielomiesięcznej korekty w ramach fali czwartej i na koniec powinniśmy jeszcze zobaczyć nowe historyczne maksimum w ramach fali piątej. Za 2-3 miesiące powrócimy do tematu i zobaczymy który ze scenariuszy będzie realizowany.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
sobota, 07 maja 2011
S&P500 - w dalszym ciągu nie doszło do rozstrzygnięcia czy wzrosty z marcowego dna mają postać fali impulsu czy też okażą się jedynie korekcyjne. Można rozważać dwa scenariusze... WIG20 - nasz rynek w dalszym ciągu zachowuje możliwość zaatakowania kwietniowego szczytu, pod warunkiem, że po tygodniu spadków w USA byki odzyskają inicjatywę... EUR/USD - w czwartek pod naporem słabych danych z Niemiec i USA doszło do wybicia w dół z blisko tygodniowej konsolidacji. W ciągu 2 dni euro straciło aż 6 figur... Rynek akcji w USA Początek tygodnia przyniósł nowe maksimum indeksu S&P500. Szczyt z lutego został przekroczony o 2.0%. Niestety kolejne dni przyniosły spadki w trakcie których nieznacznie przekroczone zostało ważne wsparcie w rejonie 1336-1338pkt. W piątek bykom nie udało się przejąć inicjatywy. Indeks zyskał zaledwie 0.4% zamykając się na poziomie 1340pkt. W obecnej sytuacji należy rozważać dwa scenariusze. W poniedziałek indeks S&P500 osiągnął kolejne maksimum na poziomie 1371pkt. Po godzinie 17-tej rozpoczęła się realizacja zysków. W rezultacie zamknięcie wypadło 10 punktów niżej, indeks stracił 0.2%. We wtorek rynek dalej spadał. Dzienne minimum osiągnięte zostało na poziomie 1349.5pkt. Ostatnia godzina przyniosła odbicie. Zamknięcie wypadło na niewielkim minusie na poziomie 1356.6pkt. (-0.3%). Wykres 1. Indeks S&P 500 (rynek kasowy) - scenariusz bazowy W środę sesja rozpoczęła się od niewielkiego spadku. Gorsze dane z godziny 16-tej o aktywności w sektorze usługowym (indeks ISM dla branż poza przemysłowych spadł w kwietniu do 52.8pkt., oczekiwano 58.0pkt.) doprowadziły do mocniejszego ruchu w dół. Dzienne minimum osiągnięte zostało na poziomie 1341.5pkt. Po godzinie 19-tej rozpoczęło się odbicie. Zamknięcie wypadło na poziomie 1347.3pkt. (-0.7%). W czwartek byki ponownie nie miały szczęścia. Dane z rynku pracy okazały się daleko gorsze od oczekiwań. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła aż 474 tys., oczekiwano 410 tys. Sesja przyniosła spadki. Dzienne minimum wypadło na poziomie zaledwie 1329pkt. Zamknięcie nastąpiło nieznacznie wyżej na poziomie 1335pkt. (-0.9%). W piątek sesja w USA rozpoczęła się od dosyć silnego wzrostu. Wynikało to w sumie z lepszych danych z rynku pracy. Stopa bezrobocia wzrosła z 8.8% do 9.0% (oczekiwano 8.8%), ale to już historia. O wiele lepsze i ważniejsze były dane dotyczące nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (244 tys., oczekiwano 185 tys.) i w sektorze prywatnym (268 tys., oczekiwano 200 tys.). Indeks S&P500 osiągnął lokalne maksimum na poziomie 1354pkt. Po godzinie 17:30 rynek zaczął spadać. Zamknięcie wypadło dosyć nisko na poziomie 1340pkt. Indeks zyskał zaledwie 0.4%. Scenariusz bazowy (wykres 1) zakłada, że spadki z majowego szczytu są jedynie korekcyjne i przyszły tydzień powinien przynieść przejęcie inicjatywy przez stronę popytową. W takim układzie w ciągu 1-2 tygodni możliwe będzie niewielkie przekroczenie dotychczasowego szczytu (1371pkt.) ? powiedzmy o 20-30 punktów (target maksymalnie do poziomu 1400pkt.). Z marcowego dna pojawi się wzrostowa piątka i rynek będzie gotowy do większej przeceny. W ciągu kilku tygodni dojdzie do spadków w rejon marcowego dna (1249pkt.). Po jego obronie kolejne miesiące powinny przynieść dalsze wzrosty. Wtedy z ubiegłorocznego dna (1011pkt.) pojawi się duża 5-falowa struktura, która może sięgnąć silnej długoterminowej bariery w rejonie 1500-1576pkt. Próba przełamania tej bariery nie powinna się udać i w efekcie rynek wkroczy w kilkumiesięczny okres spadków. W scenariuszu alternatywnym (wykres 2) bykom nie uda się obronić korpusów dziennych świec w rejonie szczytu fali pierwszej (1336-1338pkt.) i w rezultacie całe odbicie z marcowego dna okaże się tylko wzrostową korekcyjną trójką (A-B-C). Wykres 2. Indeks S&P 500 (rynek kasowy) - scenariusz alternatywny (mniej prawdopodobny)
Wzrosty powyżej lutowego szczytu okażą się bolesną pułapką. W rezultacie w maju indeks powróci w okolice minimum z marca na poziomie 1249pkt. W dalszej perspektywie oczekuję wzrostów. GPW w Warszawie Nasz rynek zachowywał się stosunkowo mocno. Krytyczne wsparcie w postaci szczytu fali pierwszej na poziomie 2820pkt. nie było testowane tak jak się to stało w przypadku indeksu S&P500. Na naszym rynku możliwy jest scenariusz w którym w ciągu 1-2 tygodni dojdzie do niewielkiego przekroczenia szczytu z kwietnia na poziomie 2942pkt. (wykres 3). W poniedziałek na rynku niewiele się działo. Poranne maksimum wypadło na poziomie 2920pkt. Po kilku minutach rynek zaczął spadać. O godzinie 10-tej osiągnięte zostało psychologiczne wsparcie w rejonie 2900pkt. Przez kolejne godziny trwała konsolidacja w strefie w rejonie 2895-2907pkt. Na fixingu indeks został podniesiony o kilkanaście punktów. W efekcie zamknięcie wypadło nieznacznie powyżej porannego szczytu na poziomie 2920pkt. (+0.2%). Obroty były niskie i wyniosły zaledwie 529 mln zł. We wtorek z powodu święta 3-go maja rynek był zamknięty. W środę doszło do spadków. Poranne minimum indeks WIG20 ustanowił na poziomie 2885pkt. Potem rynek wkroczył w wielogodzinną fazę konsolidacji o szerokości około 10 punktów. Po godzinie 16-tej, gdy pojawiły się znacznie gorsze dane o aktywności gospodarczej w USA, doszło do spadków na rynkach w USA a na naszym rynku nastąpiło wybicie w dół z blisko 7-godzinnej konsolidacji. Dzienne minimum wypadło na poziomie 2869pkt. Indeks zamknął się na poziomie 2878pkt. (-1.4%). Wykres 3. Indeks WIG20 w układzie dziennym
W czwartek ponownie doszło do spadków. Na początku sesji indeks obniżył się do poziomu 2872pkt. Po kilku minutach rozpoczęło się odbicie. Dotarło ono do pułapu 2883pkt. Bykom nie udało się pokonać oporu w postaci dolnego ograniczenia środowej konsolidacji w rejonie 2885pkt. Po godzinie 10-tej rynek ruszył na południe. Po dwóch godzinach pojawiły się bardzo słabe dane z Niemiec. Zamówienia w przemyśle w marcu spadły o 4.0% podczas gdy oczekiwano niewielkiego wzrostu o 0.2%. O godzinie 13-tej osiągnięte zostało minimum na poziomie 2862pkt. Po czym rozpoczęło się odrabianie strat. Niestety o godzinie 14:30 pojawiły się kolejne słabe dane tym razem z rynku pracy w USA. To doprowadziło do dalszych spadków. Dzienne dno osiągnięte zostało na poziomie 2848pkt. Ostatecznie indeks zamknął się na poziomie 2859pkt. tracąc 0.7%. Początek piątkowej sesji przyniósł niewielkie odbicie do poziomu 2861pkt. po kilkunastu minutach rynek zaczął spadać. O godzinie 10:30 indeks WIG20 osiągnął lokalne minimum na poziomie 2845pkt. ? o 3 punkty poniżej czwartkowego dna (2848pkt.). Szybko jednak doszło do odbicia i przed południem indeks wrócił na poranny szczyt. O godzinie 12-tej pojawiły się nieco lepsze dane z Niemiec. Produkcja przemysłowa wyrosła o 0.7% (oczekiwano +0.5%). Rynek nie zareagował na te dane i przez następne dwie i pół godziny pozostawał w wąskiej fazie konsolidacji. Dane z godziny 14:30 z rynku pracy w USA były mieszane. Stopa bezrobocia wzrosła z 8.8% do 9.0% (oczekiwano 8.8%), ale to już historia. O wiele lepsze i ważniejsze były dane dotyczące nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym (244 tys., oczekiwano 185 tys.) i w sektorze prywatnym (268 tys., oczekiwano 200 tys.). Indeks WIG20 wybił się w górę z blisko 3-godzinnej fazy konsolidacji osiągając dzienne maksimum na poziomie 2876pkt. Zamknięcie wypadło na poziomie 2867pkt. (+0.3%). W piątek udało się doprowadzić do powrotu indeksu powyżej ważnego dna z 18-go kwietnia na poziomie 2864pkt. W dalszej perspektywie uważam, że rynek będzie odrabiać straty i powróci do górnego ograniczenia konsolidacji (2942pkt.) oraz, że będzie w stanie osiągnąć nowe maksimum (target do 3000pkt.). Z lutowego minimum pojawi się wtedy wzrostowa piątka. Kilkumiesięczny trend dobiegnie końca i rynek będzie gotowy do mocniejszych spadków. Z lutowego dna (2628pkt.) widoczna jest wzrostowa trójka. Blisko 3-tygodniowa korekta może być korektą w postaci fali czwartej (wykres 3). Po jej zakończeniu możliwy jest jeszcze atak na kwietniowe maksimum (2942pkt.) w ramach fali piątej. Warunkiem takiego rozwoju sytuacji jest przejęcie przez byki inicjatywy na rynkach w USA, gdyż trudno byłoby upierać się co do wzrostowej piątki na GPW w Warszawie gdyby okazało się, że majowy szczyt był pułapką. Eurodolar W ubiegłym tygodniu doszło do przesilenia w czym pomogły gorsze dane z Niemiec i z USA. W czwartek i w piątek kurs euro spadł o blisko 6 figur (wykres 4). W poniedziałek eurodolar ustanowił szczyt na poziomie 1.4901 USD. We wtorek maksimum wypadło na poziomie 1.4889 USD. W środę doszło do próby wybicia z kilkusesyjnej fazy konsolidacji w rejonie 1.4755 do 1.4901 USD. Dzienne maksimum wypadło na poziomie 1.4939 USD. O godzinie 16-tej pojawiły się gorsze dane z USA (indeks ISM dla usług spadł w kwietniu do 52.8pkt., oczekiwano 58.0pkt.). Kurs wspólnej waluty spadł do poziomu 1.4808 USD. Próba wybicia w górę z kilkusesyjnej fazy konsolidacji nie powiodła się. Zamknięcie wypadło na poziomie 1.4828 USD. W czwartek gorsze dane z Niemiec (zamówienia w przemyśle w marcu spadły o 4.0% podczas gdy oczekiwano niewielkiego wzrostu o 0.2%) a potem z USA (liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła aż do 474 tys., oczekiwano 410 tys.) doprowadziły do wybicia w dół z ponad tygodniowej fazy konsolidacji. Dzienne minimum wypadło bardzo nisko na poziomie 1.4510 USD. Zamknięcie po 1.4542 USD. W piątek spadki były kontynuowane pomimo nieco lepszych danych z Niemiec i w sumie lepszych danych z rynku pracy w USA. Eurodolar osiągnął dzienne minimum na poziomie 1.4311 USD, zamknięcie wypadło na poziomie 1.4317 USD. W ciągu zaledwie 2 sesji kurs euro spadł aż o 6 figur. To pokazuje rozmiary spekulacji na rynku walutowym oraz wagę czynników technicznych. Po kilku miesiącach wzrostów kurs euro dotarł w pobliże bardzo silnej długoterminowej bariery (1.5000-1.5140 USD). Wykres 4. Eurodolar - perspektywa długoterminowa
Na początku tygodnia można spodziewać się korekcyjnego odbicia. Potem oczekuję kolejnej fali spadków. Wsparcie znajduje się w rejonie 1.4160 USD. Po zakończeniu dużej korekty w postaci fali czwartej (wykres 4) oczekuję jeszcze jednej fali wzrostowej, która doprowadzi do sytuacji w której z tegorocznego minimum zobaczymy 5-falową strukturę. Próba przełamania szczytu z 2009 roku (1.5140 USD) nie powinna się udać i w efekcie możliwe jest przesilenie o średnioterminowym znaczeniu.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
czwartek, 05 maja 2011
Na początku maja indeksy S&P500 oraz DJIA przekroczyły szczyty z lutego. Z marcowego minimum pojawiły się wzrostowe trójki. W mojej ocenie do zakończenia tych kilkutygodniowych trendów potrzebne jest uformowanie się wzrostowych 5-falowych struktur. Może to nastąpić w maju. Target dla indeksu S&P500 szacuję na 1400pkt. W dalszej perspektywie możliwe są korekcyjne spadki. Mogą one potrwać kilka tygodni i sprowadzić indeksy w rejon marcowych minimów. W dłuższej perspektywie czasu (kilka miesięcy) oczekuję dalszych wzrostów i ataku na historyczne szczyty z 2007 roku. Próba ich trwałego przełamania nie powinna się udać. W długiej perspektywie czasu należy przygotować się na pogorszenie koniunktury na rynkach akcji.
Sytuacja w średnim terminie Z ubiegłorocznego minimum na poziomie 1011pkt. ustanowionego na początku lipca indeks S&P500 rośnie już 10 miesięcy. W krótkim terminie sytuacja jest bardzo ciekawa. Ostatnie dni przyniosły przekroczenie szczytu z lutego na poziomie 1344pkt. (wykres 1). Nowe maksimum (1371pkt.) położone jest zaledwie 27 punktów wyżej. Z marcowego minimum widoczna jest wzrostowa trójka. Od kilku dni trwają spadki. Wczoraj dotarły one do poziomu 1341.5pkt. Krytyczne wsparcie znajduje się w rejonie 1339pkt. Jeśli indeks ma jeszcze ustanowić nowe maksimum (target szacuję na 1400pkt.), wsparcie to musi zostać obronione. W przeciwnym wypadku grozi nam powrót na marcowe minimum. Sądzę, że ten scenariusz jest mniej prawdopodobny. Wykres 1. Indeks S&P500 w układzie dziennym
Sytuacja na wykresie indeksu Nasdaq100 jest podobna aczkolwiek jest on nieco słabszy. Szczyt z lutego został tylko minimalnie przekroczony. O wiele lepiej prezentuje się natomiast indeks DJIA (wykres 2). Przekroczenie szczytu z lutego na poziomie 12391pkt. jest większe (3.9%) niż dla indeksu S&P500 (2.0%). Przez co jest więcej miejsca na korektę w postaci fali czwartej. W perspektywie najbliższych kilku sesji oczekuję dokończenia fali czwartej. Na razie trwa ona 3 sesje, podczas gdy fala druga trwała 8 sesji. Potem powinniśmy zobaczyć falę piątą. W maju może dojść do przesilenia. W efekcie dojdzie do wielotygodniowej korekty. Ponieważ z ubiegłorocznego minimum widoczna jest duża 3-falowa struktura to spadki powinny być jedynie korekcyjne. Wykres 2. Indeks DJIA w układzie dziennym
W ciągu kilku tygodni indeks może spaść w rejon marcowego minimum (11555pkt.). Potem możliwe są dalsze wzrosty w ramach dużej fali piątej. Przejdźmy do sytuacji długoterminowej. Wykresy w układzie tygodniowym dla obu indeksów są dosyć podobne. Po zakończeniu korekty kolejne miesiące powinny przynieść nowe maksima. Z długoterminowego minimum z 2009 roku na poziomie 667pkt. widoczna jest na razie duża wzrostowa trójka "A-B-C” (wykres 3). Wykres 3. Indeks S&P500 w układzie tygodniowym
Historyczne maksimum dla indeksu S&P500 znajduje się na poziomie 1576pkt. Natomiast silny opór wyznacza strefa 1500-1576pkt. Próba przełamania tak silnej bariery nie powinna się udać. Istnieje duże ryzyko, że na wykresie tygodniowym pojawi się negatywna dywergencja, co będzie ostrzeżeniem przed silnymi spadkami. Podobna sytuacja występuje dla indeksu DJIA (wykres 4). Wykres 4. Indeks DJIA w układzie tygodniowym
Ważne długoterminowe wsparcie wyznacza szczyt z kwietnia 2010 roku. Dla indeksu S&P500 znajduje się ono na poziomie 1220pkt., zaś dla indeksu DJIA jest to 11258pkt. Rozbicie tych wsparć wygeneruje silne sygnały sprzedaży gdyż oznaczać one będą, że ponad 2-letnie wzrosty są jedynie korekcyjne. Można jeszcze rozważać scenariusz w którym wsparcia te zostaną obronione. W takim razie byki dostaną kolejną szansę na atak na długoterminowe opory z 2007 roku. Nie sądzę ta kolejna próba przyniosła trwałe przełamanie długoterminowych oporów. Wykres 5. Indeks S&P500 w układzie miesięcznym
Tak czy inaczej w długiej perspektywie czasu należy przygotować się na pogorszenie koniunktury na rynkach akcji. Warto na koniec przypomnieć sobie jak wyglądała korekta z lat 1966-1975 (wykres 5) a nie był to wtedy kryzys takich rozmiarów jak ten z jakim mieliśmy ostatnio do czynienia. Z punktu widzenia teorii fal Elliotta była to zaledwie fala czwarta w trendzie wzrostowym 1932-2000, która korygowała hossę (falę trzecią) z lat 1942-1966. Od 2000 roku rynek znajduje się w korekcie wielkiej hossy z lat 1932-2000. Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
sobota, 04 grudnia 2010
S&P 500 - próba przełamania listopadowego szczytu może się nie udać i dojdzie do korekty. Krytyczne wsparcie to 1200pkt. Po jego obronie możliwe dalsze wzrosty. Target szacuję na 1300pkt. W dalszej perspektywie dłuższa przecena. WIG20 - w przyszłym tygodniu możliwe dalsze wzrosty. Opór znajduje się w rejonie (2740-2769pkt.). Do stycznia możliwy jest nowy szczyt (target 2850pkt.) Po zakończeniu wzrostów możliwa dłuższa przecena. EUR/USD - krytyczny opór znajduje się w rejonie 1.3460 USD. Uważam, że nie zostanie pokonany i dojdzie do spadków. W dalszej perspektywie możliwe niewielkie pogłębienie dna z listopada (1.2969 USD), potem mocniejsze odbicie. Złoto - korekta na złocie zakończyła się na poziomie 1330 USD. Do stycznia możliwe wzrosty (target 1500 USD), potem możliwa większa przecena. Rynek akcji w USA W poniedziałek i wtorek popyt musiał bronić ważnego wsparcia w postaci minimum z 16-go listopada na poziomie 1173pkt. W środę doszło do przełomu, rynek ruszył mocno w górę. Indeks S&P500 zyskał 2.2% zamykając się na poziomie 1206pkt., przebity został opór w rejonie 1200pkt. W czwartek wzrosty dotarły do pułapu 1222pkt. W piątek od rana panowały dobre nastroje. Kontrakty na indeks S&P500 rosły. O godzinie 14:30 pojawiły się dane z rynku pracy w USA. Były one bardzo złe. Stopa bezrobocia wzrosła z 9.6 do 9.8%. podczas gdy oczekiwano, że nie ulegnie zmianie. W sektorze pozarolniczym przybyło zaledwie 39 tys. miejsc pracy, podczas gdy prognozy zakładały wzrost aż o 145 tys. Spowodowało to gwałtowny zwrot na południe. Sesja na rynku kasowym rozpoczęła się od spadków. Indeks spadł do poziomu 1217pkt. Do godziny 18-tej trwała konsolidacja. Potem rozpoczęło się odbicie. Ostatnie pół godziny notowań przyniosło duże wzrosty. Indeks osiągnął lokalne maksimum na poziomie 1225.6pkt., zamknięcie nastąpiło nieznacznie niżej na poziomie 1224.7pkt. zyskując 0.3% (wykres 1). Wykres 1. Indeks S&P 500 (rynek kasowy)
Przebieg piątkowej sesji pokazuje, że fatalne dane z rynku pracy gracze zignorowali wychodząc zapewne z założenia, że grudzień jest dobrym miesiącem na wzrosty. Do szczytu z listopada (1227pkt.) brakuje 2 punktów. Optymizm na rynku jest duży, wcale to jednak nie znaczy, że trwałe przebicie tegorocznego szczytu mamy jak w banku. Warto przypomnieć sobie jak wyglądał rajd św. Mikołaja w ubiegłym roku oraz efekt stycznia i co się potem stało. W krótkim terminie rynek jest wysprzedany. Możliwy jest nieudany atak na tegoroczne maksimum (wykres 1). Krytyczne wsparcie znajduje się w rejonie 1200pkt. Jeśli rynek ma dalej rosnąć to powinno ono zostać obronione. Gdyby korekta zabrała 50% pierwszej fali wzrostowej to wsparcie to zostanie obronione. W perspektywie kilku tygodni powinniśmy zobaczyć jeszcze wzrosty w ramach fali (3) oraz (5). Zasięg szacuję na okolice 1300pkt. W przypadku gdyby doszło do przełamania krytycznego krótkoterminowego wsparcia w rejonie 1200pkt. to rynek wróci do wsparcia w rejonie 1173pkt. i dopiero tam zakończyłaby się korekta 2-miesięcznej fali wzrostów. W tym scenariuszu rajd św. Mikołaja odbyłby się z opóźnieniem. Target fali wzrostowej miałby taki sam pułap. W dalszej perspektywie, gdy z letniego dna (1011pkt.) do prognozowanego styczniowego maksimum (1300pkt.) pojawi się wzrostowa piątka, rynek będzie gotowy do mocniejszej korekty. Może wtedy dojść do spadku poniżej kwietniowego szczytu (1219pkt.), rolę krytycznego wsparcia będzie jednak pełnić poziom 1130pkt.
GPW w Warszawie W poniedziałek indeks WIG20 nieznacznie pogłębił dno z piątku (2607pkt.) schodząc do poziomu 2606pkt., zamknięcie wypadło na poziomie 2616pkt. We wtorek rynek był dosyć silny. Do południa indeks osiągnął dzienne maksimum na poziomie 2648.5pkt. Po czym rozpoczęły się spadki. Zakończenie notowań ciągłych nastąpiło na poziomie 2633pkt. Na fixingu doszło do zaniżenia indeksu aż o 21 punktów. Indeks zamknął sesję na poziomie zaledwie 2612pkt. (-0.2%). W środę rynek otworzył się wysoko (2639pkt.). Przez kolejne godziny popyt miał znaczną przewagę, przekroczony został szczyt z wtorku (2648.5pkt.) co otworzyło drogę do wzrostów do 2663-2667pkt. Byki wykorzystały sprzyjające warunki i doprowadziły do ustanowienia dziennego maksimum na poziomie 2674pkt., zamknięcie na poziomie 2667pkt. (+2.1%). W czwartek wzrosty były kontynuowane, dzienne maksimum wypadło na poziomie 2708pkt. Potem doszło do realizacji zysków, zamknięcie po 2682pkt. (+0.55%). W piątek do godziny 14-tej trwały wzrosty. Nowe lokalne maksimum osiągnięte zostało na poziomie 2715pkt. O godzinie 14:30 gorsze dane z rynku pracy w USA spowodowały spadki o blisko 25 punktów do poziomu 2689pkt. Po godzinie 15-tej rozpoczęło się odbicie. Ostatecznie zamknięcie wypadło dosyć wysoko na poziomie 2712pkt. (+1.1%). Przebieg piątkowej sesji w USA pokazał, że gracze z USA zignorowali fatalne dane z rynku pracy, nasz rynek dyskontował taką możliwość w końcówce piątkowej sesji. W perspektywie krótkoterminowej możliwe są wzrosty. Opór znajduje się w rejonie 2740-2769pkt. Pierwsza fala wzrostów (wykres 2) może się zakończyć poniżej listopadowego szczytu. Potem czekają nas jeszcze dwie fale wzrostowe (fala 3 i 5). Wykres 2. Indeks WIG20 w układzie dziennym
Zasięg wzrostów można szacować na rejon 2850pkt. W dalszej perspektywie gdy z letniego dna pojawi się wzrostowa piątka rynek powinien wejść w dłuższą korektę. Eurodolar W niedzielę zawarte zostało porozumienie w sprawie przyznania pomocy dla Irlandii (85 mld euro), nie uspokoiło to nastrojów, gdyż obawiano się o sytuację w Portugalii i Hiszpanii. Spread pomiędzy obligacjami tych krajów a stabilnymi obligacjami niemieckimi rósł. Do wtorku kurs eurodolara spadał osiągając kilkumiesięczne minimum na poziomie 1.2969 USD. W ciągu dnia doszło do odbicia. W nocy podaży nie udała się próba przebicia wtorkowego dna (zabrakło 2 pipsów). W środę doszło do silnego odbicia. Dzienne maksimum wypadło na poziomie aż 1.3180 USD, zamknięcie, po 1.3125 USD. W czwartek euro kontynuowało odbicie, aczkolwiek w ciągu dnia wystąpiły duże wahania. Dzienne maksimum wypadło na poziomie 1.3245 USD, zamknięcie po 1.3215 USD. Pojawienie się bardzo złych danych z rynku pracy w USA zostało wykorzystane przez graczy do wywołania silnego wzrostu na wspólnej walucie. Dzienne maksimum wypadło na poziomie aż 1.3437 USD, zamknięcie po 1.3413 USD. Na razie z listopadowego szczytu (1.4280 USD) pojawiła się spadkowa trójka z dnem na poziomie 1.2969 USD. Krytyczny opór znajduje się w rejonie 1.3460 USD (wykres 3). Przełamanie tej bariery oznaczałoby, że spadki z listopadowego szczytu byłyby korekcyjne. Z kolei patrząc na dłuższą perspektywę, to całe odbicie z letniego dna (1.1875 USD) do listopadowego szczytu (1.42809 USD) też wygląda tylko na korekcyjne odbicie (duża trójka A-B-C). Większe znaczenie ma dla mnie dłuższa perspektywa. Uważam, że w piątek rynek przereagował. W przyszłym tygodniu oczekuję ruchu na południe. W dłuższej perspektywie euro może jeszcze pogłębić listopadowe dno (1.2969 USD). Wykres 3. Eurodolar – perspektywa długoterminowa Wtedy zobaczymy spadkową piątkę i wspólna waluta będzie gotowa do mocniejszego i trwalszego odbicia (wykres 3). Złoto W ubiegłym tygodniu kontynuowane było odbicie z listopadowego dna na poziomie 1330 USD. Przekroczony został szczyt z połowy października (1387 USD). W piątek osiągnięte zostało lokalne maksimum na poziomie 1415.55 dolara za uncję, zamknięcie nastąpiło nieznacznie niżej na poziomie 1413.45 USD (wykres 4). Wykres 4. Złoto – sytuacja średnioterminowa (wykres dzienny)
Przekroczenie szczytu z połowy października (1387 USD) poprawiło sytuację techniczną. Wygląda na to, że korekta miała postać fali pędzącej. Dno fali (c) na poziomie 1330 USD jest położone znacznie powyżej dna fali a (1315 USD). W takim razie w perspektywie kilku tygodni możliwe są wzrosty w rejon 1500 USD. Warto zdawać sobie sprawę z tego że 2-letni trend wzrostowy z poziomu 681 USD (wykres 4) doprowadził już do podwojenia cen złota i nie będzie trwał w nieskończoność. Na wykresie widoczna jest 5-falowa struktura. W wydłużonej fali piątej brakuje jeszcze jednej fali wzrostowej (podfali piątej). Blisko półroczna przecena z 2008 roku spowodowała spadek cen złota aż o 34%. Po 2 latach wzrostów ryzyko wystąpienia podobnej kilkumiesięcznej przeceny jest wysokie.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
wtorek, 30 listopada 2010
Ostatnie dni przyniosły duże osłabienie złotego. Kłopoty Irlandii doprowadziły do zwiększenia ryzyka na rynkach finansowych. Dużo straciła wspólna waluta, jednak złoty osłabił się również wobec euro co pokazuje, że złoty traktowany jest przez inwestorów zachodnich jak waluta emerging markets. Osłabienie złotego może potrwać wiele tygodni i doprowadzić do powrotu kursu dolara i euro w rejon letnich maksimów. Dla dolara był to pułap 3.52 zł, zaś dla euro 4.22 zł. Fundamenty na dalszym planie Polską gospodarkę można postrzegać jako dosyć silną. W 2009 roku Polska była ?zieloną wyspą? na mapie Europy. W 2010 roku w III kwartale PKB (r/r) rośnie w tempie 4.2% (oczekiwano 3.7%). Dosyć dużym problemem jest wysoki deficyt budżetowy. W 2010 roku miał on wynieść 6.9%, obecnie dosyć prawdopodobne jest, że wzrośnie on do 7.9% PKB. Na wiosnę 2009 roku Polska została objęta procedurą nadmiernego deficytu. Według wymogów Komisji Europejskiej deficyt finansów publicznych musi zostać ograniczony poniżej 3% PKB do 2012 r. Polska może mieć problemy ze spełnieniem tej procedury. W założeniach strategii budżetowej na kolejne lata rząd przyjął, iż deficyt spadnie poniżej 3% PKB dopiero w 2013 r. Jeśli chodzi o dług publiczny to nie jest on tak wysoki jak w krajach PIIGS (Portugalia, Irlandia, Włochy, Grecja i Hiszpania), nie jest to jednak żaden powód do samozadowolenia jaki prezentuje ministerstwo finansów. Na koniec 2010 dług publiczny może wynieść 739 mld zł (54.7% PKB ), w 2011 wzrośnie do 815 mld zł (54.4 % PKB). Mocniejsze zawirowania na rynkach finansowych mogą doprowadzić do przekroczenia bariery 55% PKB. Ostatnie dni jasno pokazują, że czynniki fundamentalne (np. tempo wzrostu gospodarczego, czy oczekiwania co do podwyżki stóp procentowych przez RPP) zeszły na dalszy plan i są praktycznie nieistotne. W ostatni piątek kurs dolara osiągnął pułap 3.0650 zł (frank 3.0560 zł). W poniedziałek było jeszcze gorzej. Dzienne maksima wypadły na poziomach 3.1370 zł (dolar), 4.1060 zł (euro) oraz 3.1330 zł (frank szwajcarski). Najważniejszy czynnik - wzrost ryzyka na rynkach finansowych Przejdźmy teraz do najważniejszego czynnika, który może kształtować kurs złotego w najbliższym czasie. W listopadzie doszło do spadku kursu eurodolara aż o blisko 13 centów. Tak silna przecena wynikała z tego, że kolejny kraj grupy PIIGS, tym razem Irlandia, była zmuszona poprosić o pomoc aby uporać się z ogromnym deficytem budżetowym, warto przypomnieć, że jeszcze 16-go listopada przedstawiciele Irlandii zarzekali się, że żadnej pomocy kraj ten nie będzie potrzebować. W niedzielę 28-go listopada Irlandia otrzymała pożyczkę w wysokości 85 mld euro, jednocześnie przyjęty został plan cięć budżetowych na lata 2011-2014. Nie uspokoiło to jednak inwestorów, którzy obawiają się, że Portugalia a następnie również i Hiszpania mogą również potrzebować pomocy. Spójrzmy na wykres eurodolara. Listopadowe spadki doprowadziły do przełamania krytycznego wsparcia w rejonie 1.33 USD. Całe odbicie z tegorocznego dna na poziomie 1.1875 USD przyjęło postać korekcyjnej trójki (A-B-C). Oznacza to, że w perspektywie kilku miesięcy możliwy jest powrót w rejon tegorocznych minimów (wykres 1). Listopadowy szczyt na poziomie 1.4280 USD ukształtował się po decyzji FED-u (3 listopad) w której poznaliśmy wielkość drugiej rundy poluzowania ilościowego. Potem rynek ruszył na południe. Na razie widoczna jest silna spadkowa trójka. Dziś przed południem euro osiągnęło dno na poziomie 1.2983 USD. Wykres 1. Eurodolar w średniej i długiej perspektywie
Prawdopodobnie jesteśmy blisko zakończenia fali trzeciej. Potem czeka nas korekcyjne kilkusesyjne odreagowanie (fala czwarta). Po zakończeniu odbicia możliwe jest kolejne minimum. Wsparcie znajduje się w rejonie 1.26 USD. Po pojawieniu się dużej spadkowej 5-falowej struktury (wykres 1) czeka nas mocne kilkutygodniowe odbicie. Na wykresie MACD histogram tworzy się pozytywna dywergencja. Dno fali piątej może doprowadzić do pojawienia się na wykresie wskaźnika potrójnej pozytywnej dywergencji. Odbicie będzie tylko korekcyjne. Po jego zakończeniu powinniśmy zobaczyć kolejną silną falę spadków, która sprowadzi kurs wspólnej waluty w rejon tegorocznych minimów. Pary złotówkowe (USD/PLN i EUR/PLN) Tak silny spadek na eurodolarze powinien wpłynąć na zachowanie się złotego. Na początek przeanalizujmy jak wygląda sytuacja na wykresie USD/PLN. Na początku listopada kurs dolara spadł do poziomu 2.72 zł. Podaż nie była w stanie trwale przełamać wsparcia w postaci październikowego dna (2.75 zł). Była to pierwsza oznaka, że kurs dolara może wzrosnąć w rejon 2.89 zł (wykres 2). Po przełamaniu bariery 2.89 zł otwarta została droga do wzrostów w rejon 3.00-3.03 zł. Opór ten został pokonany. Z listopadowego minimum widoczna jest wzrostowa trójka. Prawdopodobnie we wtorek kurs dolara wkracza w lokalną korektę (może to być fala (4)), potem czeka nas jeszcze nowy szczyt w ramach fali (5). Po pojawieniu się dużej wzrostowej piątki czeka nas kilkutygodniowy korekcyjny spadek. Wsparcie znajduje się w rejonie 3.00-3.03 zł. W dalszej perspektywie możliwa jest kolejna fala wzrostów, która może dotrzeć nawet w rejon tegorocznego szczytu (3.52 zł). Wykres 2. Dolar USA względem złotego Inaczej zachowuje się kurs euro względem złotego. Słabość euro względem innych walut nie przełożyła się na słabość względem złotego. Po kilku miesiącach konsolidacji doszło do wybicia w górę. Pierwsza faza wzrostów do poziomu 3.97 zł nie była tak silna jak w przypadku pary USD/PLN. Za to kolejna fala wzrostów, która dotarła do poziomu 4.1060 zł była bardzo silna i wyraźnie widać jej wewnętrzny podział na 5-falowa strukturę. W perspektywie 1-2 tygodni możliwe jest jeszcze przekroczenie tego szczytu. Wykres 3. Euro względem złotego Wtedy pojawi się pierwsza fala wzrostów zaznaczona jako fala (1). Po korekcie która może potrwać kilka tygodni czeka nas kolejny silny ruch w górę i atak na tegoroczny szczyt na poziomie 4.22 zł. Za tydzień omówimy sytuację na franku szwajcarskim, którego kurs osiągnął dziś kilkumiesięczny szczyt na poziomie 3.1418 zł. Do tegorocznego maksimum (3.1740 zł) zabrakło zaledwie 3 groszy.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
sobota, 20 listopada 2010
S&P 500 - korekta 2-miesięcznej fali wzrostów trwa 2 tygodnie. Może się ona zakończyć na przełomie listopada i grudnia (target 1150pkt.) potem oczekuję dalszych wzrostów (zasięg szacuję na rejon 1280-1300pkt.) WIG20 - podobna sytuacja techniczna co na giełdach w USA, aczkolwiek nasz rynek jest spóźniony o kilka dni (lokalne dno dopiero w piątek). Korekta może się zakończyć w rejonie 2593pkt. W grudniu możliwe są dalsze wzrosty. EUR/USD- Początek tygodnia może przynieść spadki. Wsparcie znajduje się w rejonie 1.3560-1.3590 USD. Po jego obronie możliwy ponowny atak na silną barierę w rejonie 1.3700-1.3730 USD. Złoto- w krótkim terminie możliwe korekcyjne odbicie. Październikowe maksimum (1387 USD) powinno powstrzymać odbicie, potem spadki i pogłębienie ostatniego dna (1330 USD). W dalszej perspektywie wzrosty (target 1500 USD).
Rynek akcji w USA Ubiegły tydzień przyniósł spadki w czwartek rozpoczęło się mocniejsze odbicie. Od dwóch tygodni na rynku trwa korekta (wykres 1). W poniedziałek kontynuowane było odbicie z piątkowego dna (1194.2pkt.), bykom nie udało się jednak pokonać oporu w rejonie 1204pkt. i doszło do spadków. Zamknięcie wypadło na poziomie 1198pkt. We wtorek niedźwiedziom udało się pokonać wsparcie (1194.2pkt.), efektem tego był silny spadek. Dzienne dno osiągnięte zostało na poziomie 1173pkt. Zamknięcie wypadło na sporym minusie (-1.6%) na poziomie 1178pkt. W środę rynek nie miał siły na odbicie, które zostało powstrzymane już na poziomie 1183.6pkt., zamknięcie neutralne. W czwartek doszło do jakościowej zmiany na rynku. Indeks silnie wzrósł osiągając lokalne maksimum na poziomie 1200.3pkt., zamknięcie po 1196.7pkt. (+1.5%). Wykres 1. Indeks S&P 500 (rynek kasowy)
W piątek na początku sesji doszło do korekcyjnego cofnięcia. Lokalne minimum wypadło na poziomie 1189pkt. Po godzinie 16-tej rozpoczęło się odbicie. Zamknięcie wypadło na poziomie 1200pkt. o 0.3pkt. poniżej czwartkowego szczytu (0.02%). Indeks Nasdaq100 zamknął się o 0.6% poniżej analogicznego maksimum. W przyszłym tygodniu pojawią się następujące dane makro: we wtorek (PKB za III kwartał, indeks FED z Richmond), w środę (zamówienia na dobra trwałego użytku, dochody i wydatki Amerykanów, sprzedaż nowych domów, indeks cen nieruchomości). W czwartek sesja w USA nie odbędzie się, tego dnia wypada Święto Dziękczynienia. Od dwóch tygodni trwa przecena. Sądzę, że może to być korekta 2-miesięcznej fali wzrostów. Może ona przyjąć postać spadkowej trójki (a-b-c). Fala (a) zakończyła się na poziomie 1173pkt. i miała zasięg 54 punkty. Obecnie znajdujemy się w fali (b). Jej dotychczasowy zasięg wyniósł 27punktów a więc zniosła ona 50% fali (a). Wydaje się, że w przyszłym tygodniu możliwe jest niewielkie przekroczenie czwartkowego szczytu (1200.3pkt.) tak aby odbicie też składało się z trzech etapów. Zniesienie spadków o 62% wypada na poziomie 1206.4pkt. Tutaj może się zakończyć fala (b). Gdyby doszło do dalszych wzrostów do rośnie prawdopodobieństwo, że korekta (a-b-c) będzie falą płaską tzn. że fala (b) przetestuje listopadowy szczyt, natomiast fala (c) przetestuje listopadowe dno (1173pkt.). Wróćmy do scenariusza bazowego (wykres 1) zakładającego, że nie dojdzie do powrotu na szczyt. Po zakończeniu fali (b) możliwe są dalsze spadki w ramach fali (c), jej zasięg powinien być porównywalny z długością fali (a). Gdyby szczyt fali (b) wypadł na poziomie 1206pkt. to spadki mogłyby zejść w rejon 1152pkt. W rejonie 1150pkt. znajduje się ważne wsparcie wynikające ze szczytu ze stycznia br. Krytyczne wsparcie znajduje się w rejonie 1130pkt. gdyż jeśli dojdzie do jego rozbicia to całe odbicie z tegorocznego dna będzie tylko wzrostową trójką. Scenariusz wzrostowy ulegnie wtedy załamaniu. Sądzę, że bardziej realny jest scenariusz optymistyczny zakładający spadki w postaci korekty (a-b-c). Po obronie wsparcia w rejonie 1150pkt. i późniejszym powrocie powyżej poziomu 1173pkt. wygenerowany zostanie pierwszy sygnał zakończenia spadkowej korekty. Potwierdzeniem będzie zniesienie w całości spadkowej fali (c). Zakończenie korekty może nastąpić na przełomie listopada i grudnia. W dalszej perspektywie oczekuję kolejnej fali wzrostowej, która może potrwać półtora miesiąca. Jej target szacuję na 1280-1300pkt.
GPW w Warszawie W poniedziałek indeks spadł zamykając się na poziomie 2719pkt. (-0.7%). We wtorek doszło do dalszej przeceny. Przełamanie wsparcia w rejonie 2716.50-2718pkt. otworzyło drogę do zejścia w rejon piątkowego minimum (2680pkt.). Na zrealizowanie się tego scenariusza nie musieliśmy długo czekać. Dzienne minimum wypadło pod koniec sesji na poziomie 2665.5pkt. Końcówka sesji przyniosła odbicie. Indeks zamknął się na poziomie 2683pkt. (-1.3%). W środę na początku sesji rynek zniżkował. Indeks osiągnął nowe lokalne minimum (2663pkt.), potem doszło do odbicia. Zamknięcie wypadło na poziomie 2681pkt. (-0.1%). Początek czwartkowej sesji przyniósł bardzo wysokie otwarcie na poziomie 2700pkt. (reakcja na nocne wzrosty w Azji i zwyżkę kontraktów na indeksy w USA). Po godzinie 10-tej rynek zaczął powoli spadać. Około godziny 13-tej podaż zepchnęła indeks poniżej ważnego krótkoterminowego wsparcia w postaci środowego szczytu (2688pkt.). Dzienne minimum wypadło na poziomie 2678pkt. Indeks zamknął się na poziomie 2688pkt. (+0.3%). Po bardzo słabej czwartkowej sesji w piątek niedźwiedzie ponownie zaatakowały. Początek sesji był wzrostowy, po otwarciu na poziomie 2697pkt. indeks szybko tracił. Po godzinie 13-tej pogłębione zostało minimum ze środy (2663pkt.). Dzienne minimum (2637pkt.) osiągnięte zostało w końcówce sesji, zamknięcie wypadło na poziomie 2656pkt. (-1.2%). Wykres 2. Indeks WIG20 w układzie dziennym
Ostatnie dwie sesje tygodnia to bardzo słabe zachowanie naszego rynku na tle giełd w USA. Nasz rynek jest opóźniony o kilka sesji (wykres 2). Indeks S&P500 osiągnął lokalne minimum we wtorek, nasz indeks dopiero w piątek. Z listopadowego szczytu (2769pkt.) indeks WIG20 spadł o 133 punkty. Schemat korekty powinien być podobny do tej na rynku w USA. Fala (a) mogła się zakończyć w piątek na poziomie 2636pkt. Przed nami byłaby więc kilkusesyjna wzrostowa fala (b). Jej zasięg można szacować na przedział 2700-2718pkt. Po zakończeniu fali (b) czeka nas spadkowa fala (c). Krytyczne wsparcie znajduje się w rejonie 2552pkt. (przełamanie tego wsparcia załamałoby trend wzrostowy z lipcowego dna). W mojej ocenie korekta może się zakończyć na przełomie listopada i grudnia w rejonie 2593pkt. W dalszej perspektywie oczekuję wzrostów i ataku na listopadowy szczyt (2769pkt.). Eurodolar Na początku tygodnia byki zostały zepchnięte do defensywy. Ważne wsparcie w rejonie 1.3700-1.3733 USD nie zostało obronione i w efekcie doszło do spadków. Dno z poprzedniego tygodnia (1.3574 USD) zostało pogłębione we wtorek do 1.3448 USD. W środę rozpoczęło się odbicie. Dotarło ono do pułapu 1.3563 USD. W czwartek kurs wspólnej waluty osiągnął szczyt na poziomie 1.3666 USD. W piątek do południa euro osiągnęło kolejne maksimum (1.3730 USD). Potem doszło do spadków. Lokalne minimum wypadło na poziomie 1.3625 USD, zamknięcie nastąpiło na poziomie 1.3671 USD (wykres 3). Wykres 3. Eurodolar – perspektywa długoterminowa
Odbicie z wtorkowego dna (1.3448 USD) ma zasięg 2.8 centa. Osiągnięty został silny opór w rejonie 1.3700-1.3733 USD i rozpoczęło się cofnięcie. W mojej ocenie ten silny ruch wzrostowy ma postać wzrostowej piątki, co oznacza, że spadki ze szczytu (1.3730 USD) powinny mieć jedynie korekcyjny charakter. Wsparcie w postaci zniesienia wzrostów o 38% znajduje się na poziomie 1.3627 USD, natomiast zniesienia o 50% i 62% znajdują się odpowiednio na poziomach 1.3595 USD oraz 1.3563 USD. Z kolei krytyczne wsparcie znajduje się w rejonie 1.3560-1.3590 USD jeśli zostanie obronione to możliwe są dalsze wzrosty i ponowny atak na silną średnioterminową barierę w obszarze 1.3700-1.3733 USD. Przekroczenie tego oporu może mieć poważne skutki. Można rozważać dwa scenariusze:
Realizacja tego scenariusza oznaczać będzie sygnał do mocniejszej przeceny wspólnej waluty. Złoto Tydzień temu w piątek doszło do przełamania ważnego wsparcia w postaci październikowego szczytu na poziomie 1387 USD. Do wtorku osiągnięte zostało lokalne minimum na poziomie 1330 USD (wykres 4). Potem rozpoczęło się odrabianie strat. W środę podobnie jak na rynku w USA mieliśmy konsolidację w rejonie wtorkowego dna, dopiero w czwartek doszło do mocniejszego odbicia do 1358.9 USD. W piątek lokalne maksimum wypadło kilka dolarów wyżej na poziomie 1363.25 USD, zamknięcie nastąpiło na poziomie 1353.20 USD. Wykres 4. Złoto – sytuacja średnioterminowa (wykres dzienny)
W krótkim terminie możliwe są niewielkie wzrosty. Szczyt z października powinien stanowić silny opór w dalszej perspektywie oczekuję jeszcze jednej fali spadkowej i przetestowania minimum z października (1315 USD). Sygnał do zakończenia spadków pojawi się przy powrocie cen złota powyżej pułapu 1330 USD. Podobnie jak na rynku akcji ceny złota powinny osiągnąć nowe długoterminowe maksimum. Target szacuję na 1500 USD. Warto zdawać sobie sprawę z tego że 2-letni trend wzrostowy z poziomu 681 USD (wykres 4) doprowadził już do podwojenia cen złota i nie będzie trwał w nieskończoność. Blisko półroczna przecena z 2008 roku spowodowała spadek cen złota aż o 34%. Po 2 latach wzrostów ryzyko wystąpienia podobnej kilkumiesięcznej przeceny jest wysokie.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
Dla czytelników bloga mamy również zaproszenie na wyjątkowe szkolenie organizowane przez dział analiz Globtrex.com- "Trening inwestycyjny na rzeczywistym rynku". Szkolenie on-line jest prowadzone w środy o godzinie 18:00. Szczegóły pod linkiem. Szkolenie prezentuje techniki zastosowania sygnałów płynących z analizy technicznej. W trakcie spotkania dokonany zostanie przegląd kilkunastu różnych instrumentów finansowych od indeksów giełdowych poprzez waluty do towarów (np. kontrakty CDF na indeksy S&P500, DAX, CAC40, waluty: EUR/USD, USD/JPY, GBP/USD, AUD/USD, kontrakty CFD na towary: złoto, srebro, pszenica, bawełna, cukier i inne).
wtorek, 02 listopada 2010
W październiku pojawił się silny sygnał kupna o średnio i długoterminowym znaczeniu. W średnim terminie indeks Shanghai Composite powinien osiągnąć maksimum z 2009 roku. W długim terminie (około 6 miesięcy) oczekuję wzrostów o zasięgu 60%. Target szacuję na 4850pkt. Gdy indeks osiągnie absurdalnie wysoki poziom pojawią się warunki do przesilenia o długoterminowym charakterze? W maju br. wiele mówiło się o tym, że na giełdzie w Chinach możemy mieć rynek bessy. W dniu 20-go maja wydaliśmy biuletyn w którym nie zgadzaliśmy się z takim punktem widzenia. Na potwierdzenie naszych oczekiwań musieliśmy jednak poczekać aż 5 miesięcy. Na wykresie poniżej (wykres 1). przedstawiona jest nasza oryginalna prognoza zakładająca dokończenie spadków ze szczytu z 2009 roku a następnie rozpoczęcie kolejnej silnej fali wzrostowej, która powinna mieć podobny zasięg czasowy i cenowy jak ta z okresu październik 2008 - sierpień 2009. Wykres 1 . Długoterminowa sytuacja na wykresie indeksu Shanghai Composite W sierpniu i we wrześniu trwała ostra walka o przełamanie oporu w rejonie dna z września 2009 roku. W pierwszej dekadzie października bariera ta została przełamana. Pojawił się silny sygnał kupna oznaczający możliwość powrotu na szczyt z 2009 roku na poziomie 3478pkt. Na razie wzrosty dotarły do pułapu 3073pkt. W dniu 19-go października Chiński Bank Centralny nieoczekiwanie podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych ? nie zrobiła ona większego wrażenia na inwestorach, rynek znajdował się w silnej fali wzrostowej. Październikowa podwyżka stóp procentowych jest pierwszą od 2007 roku i była to reakcja na wzrost inflacji we wrześniu do 3.6%, najwyższego poziomu od 2 lat. Wzrost inflacji w Chinach jest wzmocniony przez wzrosty cen towarów na świecie, a te rosną gdyż dolar się osłabia. Jest to wynik utrzymywania przez FED stóp procentowych na praktycznie zerowym poziomie i drukiem dolarów bez pokrycia. Tempo wzrostu gospodarczego w Chinach traci nieznacznie impet. W I kwartale PKB wzrósł o 11.9%, w II kwartale o 10.3% i w III kwartale o 9.6%. Na rynku nieruchomości w Chinach trwa pompowanie spekulacyjnej bańki. Ceny są już bardzo wysokie. Nie oznacza to, że nie mogą być jeszcze wyższe. Popatrzmy na długoterminowy wykres indeksu Shanghai Composite. W średnim terminie można oczekiwać na przetestowanie szczytu z sierpnia 2009 roku, natomiast w dłuższej wielomiesięcznej perspektywie czasu spodziewam się, że zostanie on przełamany. W 2011 roku indeks powinien osiągnąć kilkuletnie maksimum. Target szacuję na 4850pkt. Wynika on z założenia równości fali (A) oraz fali (C). Jest to bardzo wysoko, przed wejściem w kolejną falę kryzysu ceny aktywów muszą osiągnąć absurdalne poziomy. Z obecnych poziomów oznacza to wzrosty o zasięgu około 60%. Wykres 2 . Długoterminowa prognoza dla indeksu Shanghai Composite
Za około pół roku możliwe jest przesilenie. Rozpocznie się przecena. Krytyczne wsparcie o znaczeniu długoterminowym wyznaczać będzie maksimum z 2009 roku. Rozbicie tego wsparcia oznaczać będzie, że z długoterminowego dna z 2008 roku pojawi się jedynie duża korekcyjna trójka (A-B-C). Rynek będzie wtedy gotowy do spadku w rejon minimów z 2008 roku. Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
środa, 27 października 2010
Jesteśmy w trakcie jednej z ciekawszych ofert prywatyzacyjnych w tym roku. Inwestorzy indywidualni mogą składać zapisy na akcje GPW w Warszawie do 27 października. Zapisać się można na minimum 10 i maksimum 100 akcji po cenie maksymalnej 43 zł za akcję. W transzy inwestorów indywidualnych znajduje się 8 mln akcji. Zakładając maksymalny zapis na 100 akcji po cenie 43 zł na rachunku w biurze maklerskim musimy mieć środki w wysokości 4300 zł + prowizja maklerska. W takim przypadku akcji starczyłoby na 80 tys. osób. Warto przypomnieć, że w ofertach publicznych PZU oraz Tauronu zapisy na akcje złożyło odpowiednio 250 i 230 tys. osób. Z tego jasno wynika, że nie obejdzie się bez redukcji. Zakładając, że zapisy złoży 200 tys. osób można byłoby liczyć na średni przydział w ilości około 40 akcji. Procedura redukcji złożonych zleceń zapisu na akcje GPW będzie jednak bardziej skomplikowana gdyż nie będzie dotyczyć wszystkich zleceń w tym samym stopniu. Określona zostanie liczba akcji która najlepiej zaspokoi popyt. Załóżmy, że będzie to 50 akcji na osobę. Wszystkie mniejsze zlecenia zostaną zrealizowane w całości, natomiast większe zlecenia zostaną zredukowane do 50 akcji. Przydział akcji nastąpi na specjalnej sesji giełdowej w dniu 5 listopada, natomiast debiut na giełdzie w dniu 9 listopada.
Ile mogą być warte akcje GPW w Warszawie? Spółka zarabia przede wszystkim na prowizjach pobieranych od zawieranych transakcji na rynku akcji, instrumentów dłużnych oraz instrumentach pochodnych. Prowizje stanowią około 75% przychodów spółki. Reszta to sprzedaż informacji oraz dopuszczanie i wprowadzanie do obrotu spółek. Prowizje są silnie skorelowane z giełdową koniunkturą. W hossie rosną (wzrost cen i aktywności inwestorów) w czasie bessy spadają. Nasz rynek ciągle jest jeszcze na etapie szybkiego i dynamicznego rozwoju. Kapitalizacja polskich spółek notowanych na GPW w Warszawie wciąż jest bardzo niska w relacji do PKB w porównaniu do rozwiniętych rynków zachodnich. Potencjał wzrostu GPW w Warszawie jest duży. Dlatego np. porównując wskaźniki rynkowe (np. P/E, P/BV) innych akcji giełd z naszą należy doliczyć premię (wskaźniki dla GPW w Warszawie będą wyższe). Z drugiej jednak strony na świecie obserwujemy bardzo szybki wzrost popularności elektronicznych platform transakcyjnych, które są dużą konkurencją dla rynków giełdowych. To prowadzić będzie do mniejszego wzrostu tego rynku, odpływu bardziej doświadczonych inwestorów oraz do obniżenia prowizji pobieranych przez GPW w Warszawie. Możliwe są również niekorzystne zmiany w systemie ubezpieczeń społecznych zmniejszające ilość środków przekazywanych z ZUS do Otwartych Funduszy Emerytalnych. Akcje GPW w Warszawie można wyceniać rożnymi metodami. Np. Biuro Maklerskie BGZ wycenia akcje GPW w Warszawie na 39.4 PLN, Ipopema w przedziale 36.2-37.4 PLN, Espirito Santo w dosyć szerokim przedziale 38.1-47.6 PLN. Zainteresowanie akcjami jest duże. Zapewne cena sprzedaży będzie zbliżona do ceny maksymalnej (43 PLN) lub będzie jej równa. Debiut jest przewidziany na 9-go listopada, decydująca będzie koniunktura na rynku a ta pomału dojrzewa do przesilenia. Jeśli nie dojdzie do przesilenia to w dniu debiutu można będzie liczyć na jakąś symboliczną przebitkę (5-10%). W krótkim terminie kurs akcji spółki może być powyżej wycen fundamentalnych. W tabeli poniżej przedstawione zostały ostatnie debiuty spółek sprzedawanych przez Skarb Państwa. Tabela 1. Ostatnie debiuty giełdowe spółek Skarbu Państwa
Główny zewnętrzny czynnik ryzyka Na koniec warto zdawać sobie sprawę z zewnętrznych czynników ryzyka. Chodzi tutaj głównie o koniunkturę gospodarczą na świecie, która ma decydujący wpływ na sytuację makroekonomiczną w Polsce. Wybuch kryzysu kredytów hipotecznych w USA doprowadził do kilkunastomiesięcznej recesji w USA w krajach UE i w wielu innych regionach świata. Na rynkach finansowych doszło do ogromnych spadków cen akcji i towarów. Rząd USA oraz FED wprowadziły wiele nadzwyczajnych środków w postaci programów pomocowych w celu pobudzenia gospodarki oraz polityki praktycznie zerowych stóp procentowych. Efekty nie są rewelacyjne. Ożywienie w gospodarce USA nastąpiło, jednak jego skala i trwałość jest mniejsza niż oczekiwano. Rośnie zadłużenie publiczne w relacji do PKB, dolar uległ dużemu osłabieniu. Kołem zamachowym gospodarki w USA jest popyt konsumpcyjny. Nie ma co liczyć na jego trwały wzrost w sytuacji gdy wielu amerykanów stara się ograniczać wydatki i spłacać zaciągnięte wcześniej duże kredyty. Utrzymujące się na wysokim poziomie bezrobocie oraz brak widoków na jego szybkie i trwałe obniżenie również jest czynnikiem zmniejszającym popyt i optymizm konsumentów. W średnim i długim terminie może dojść do kolejnej odsłony kryzysu w USA. Od minimów z 2009 roku główne indeksy giełdowe wzrosły o blisko 100%. Od ponad 9-ciu miesięcy trwa konsolidacja na wysokich poziomach. W ciągu najbliższych kilku tygodni powinno dojść do przesilenia. Może się okazać, że dojdzie do realizacji niemałych zysków i nastąpi większa przecena na rynkach akcji. Niezależnie od tego jak dobre fundamentalne perspektywy będą miały akcje GPW w Warszawie ich cena może ulec obniżeniu. Dlatego podejmując decyzję o kupnie akcji w ofercie publicznej należy pamiętać o uwarunkowaniach zewnętrznych i jeśli doszłoby do realizacji negatywnego scenariusza powinniśmy być odpowiednio na taki rozwój wydarzeń przygotowani.
Sławomir Dębowski Analityk Markets.com, Dział Analiz Globtrex.com
|